wtorek, 23 maja 2017

Badanie: chorzy na nowotwory częściej przechodzili traumy

Osoby chore na nowotwory doświadczyły w przeszłości większej liczby traumatycznych przeżyć niż cierpiący na choroby przewlekłe i osoby zdrowe – wynika z badań przeprowadzonych przez uczonych sopockiego wydziału Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Badanie przeprowadziła Agata Szawińska w ramach pracy magisterskiej pod kierunkiem dr Aleksandry Fila-Jankowskiej z Zakładu Psychologii Emocji i Motywacji sopockiego wydziału SWPS.
Jak powiedziała PAP dr Aleksandra Fila-Jankowska, w badaniu sprawdzano ile wydarzeń traumatycznych dana osoba doświadczyła w ciągu ostatnich 10 lat. Pytano przede wszystkim o śmierć osoby bliskiej, rozwód i separację. „Okazało się, że wśród Amazonek takich wydarzeń było 2,1 na 10 lat, u osób chorych na inne nowotwory 1,4, wśród chorych na pozostałe choroby przewlekłe 1. Wskaźnik dla osób zdrowych wyniósł 0,3” - powiedziała rozmówczyni PAP. Osoby chore na nowotwory przeżyły też więcej wydarzeń takich jak: zwolnienie z pracy, zmiana stanu zdrowia członka rodziny, pogorszenie pozycji materialnej.

Dr Fila-Jankowska podkreśliła, że na zachorowania bardziej narażone są też osoby, które nie wyrażają emocji. Chcąc być przyjazne wobec bliskich, nie wyrażają żalu i nie "przepracowują" na bieżąco swojej traumy. „W takich przypadkach mówi się o antyemocjonalności. Osoby takie nie są w stanie pokazać prawdziwych emocji i kierują je przeciwko sobie. Odbija się to na ich układzie odpornościowym” – powiedziała dr Fila-Jankowska.

Jak napisała Agata Szawińska w swojej pracy magisterskiej, większość organizmów dysponuje trzema mechanizmami regulacyjnymi: immunologicznym, hormonalnym i nerwowym. Sprawują one funkcję ochronną i regulacyjną, umożliwiając organizmowi adaptację do zmieniających się warunków środowiska. U podłoża chorób psychosomatycznych prawdopodobnie znajduje się załamanie równowagi tego systemu.

W prawidłowo funkcjonującym organizmie wadliwe komórki są eliminowane przez limfocyty. Uczeni, interesujący się zjawiskiem immunosupresji u osób owdowiałych, dowiedli, że ten „system naprawczy” nie działa należycie u ludzi poddanych znaczącemu obciążeniu psychicznemu.

Uczone sprawdzały również, czy osoby chore na nowotwory różnią się pod względem poziomu depresji, lęku oraz samooceny w porównaniu do osób cierpiących na inne schorzenia, a także osób zdrowych? Okazało się, że chorych na nowotwór i choroby przewlekłe cechuje wyższy poziom depresji i lęku niż osoby zdrowe.

Jak wyjaśniła dr Fila-Jankowska, chorzy na nowotwory mają niższą samoocenę niż osoby zdrowe, ale nie niższą niż osoby chore na inne choroby przewlekłe. Natomiast samoocena „utajniona”, czyli badana poza świadomością osoby, okazała się najniższa wśród wszystkich przebadanych grup.

„Chorzy na nowotwory mają więcej powodów by oszacować siebie nisko, ponieważ ta choroba w jakimś sensie upokarza człowieka, zmusza do pewnych zabiegów, które ingerują w ciało i ubezwłasnowolniają” – podkreśliła rozmówczyni PAP.

Badanie przeprowadzono w 2011 roku. Przebadano 122 mieszkańców Trójmiasta, w tym kobiety chore na raka piersi i osoby chore na innego typu nowotwory, osoby cierpiące na inną niż nowotwór chorobę przewlekłą oraz ludzi zdrowych. Dr Fila-Jankowska podkreśla, że badania nie pokazują zależności przyczynowo-skutkowej tzn. nie dowodzą, że wydarzenia traumatyczne są jedną z przyczyn powstawania nowotworów. Potwierdzają natomiast, że w grupie osób chorych jest więcej takich, które doświadczyły traumy.

PAP - Nauka w Polsce

ekr/ krf/bsz

Swoją Terapię zacznij od Własnego Dziecka


Pewien psychoterapeuta w latach 70. w US odkrył pewną zależność wśród swoich klientów... problemy każdego z nich były przeniesieniem problemów lub braków nierozwiązanych w dzieciństwie. Niedawno słyszałem takie powiedzenie "Jeśli chcesz, aby Twoja córka miała dobrego męża w przyszłości, bądź takim mężczyzną jakiego chcesz, aby ona dostała za męża dla swojej żony". Dlaczego ? bo od małego następuje kodowanie naszych osobowych matryc wzorcami wyniesionymi z domu. Jeśli przyjrzysz się swojemu partnerowi możesz zobaczyć podobieństwo lub przeciwieństwo relacji ze swojego domu rodzinnego. Z detalami fizycznymi włącznie. Moja koleżanka (z wykształcenia prawniczka) dłuuuuugie lata nie wiedziała dlaczego pociągają ją mężczyźni, którzy za garnitur wybierają sportowy dres, łańcuch i są miłośnikami siłowni. Ach, no i ów wybranek musiał mieć brzuszek. Później się wyjaśniło. Dlatego jeśli głęboko wierzysz lub jesteś przekonana, że "faceci to świnie" albo "kobiety to..." nie dziw się, że będziesz przyciągała takich, którzy będą właśnie to stwierdzenie potwierdzali. Teraz mógłbym cofnąć czas do momentu w którym stwierdziłeś to pierwszy raz i poszukać jakie myśli leżały pod spodem. Bo niestety lub stety (jeśli o tym wiesz) złość jest zawsze na siebie. Tylko o tyle trudno przyznać się do tego, że lepiej wyprojektować to na zewnątrz i obwinić kierowcę pks. Ale miło się siedziało w domu wychodząc na ostatnią chwilę :) itd itp.

Co to ma wspólnego z Tobą Teraz ? Wszystko.
Będąc maleńkim dzieckiem i rozwijając się do wzrostu potrzebowałeś nie tylko jedzonka, mleka mamy i ciepła, ale również tego czegoś, co zapewniało wzrost Twojego ciała EMOCJONALNEGO lub inaczej Twojego wewnętrznego dziecka. Tym "pożywieniem" były Komunikaty, które powinieneś otrzymać osobno od mamy jak i taty lub kogoś, ktoś ich zastępował lub choćby jednego z nich. Ale nie oszukujmy się, tamte czasy były zgoła inne.

W związku z tym załączam dla Ciebie komplet Komunikatów, którymi uzupełnisz braki z dzieciństwa i sprawisz, że Twoja relacja z samym sobą poprawi się, a przy okazji poczujesz się lepiej w ciele i zmienić się może Twoje spojrzenie na wiele spraw. Zdziwisz się jak wiele naprawdę zgubnych myśli od Ciebie odpadnie, a które były tylko strategiami przetrwania na tamten czas. Więc jeżeli na skutek stosowania Komunikatów zauważysz u siebie zmianę... zaakceptuj. To najlepsze, co może Ci się zdarzyć.

Do młodej mamy: Komunikaty możesz, a nawet jest wskazane stosować również wobec swoich dzieci już teraz, w każdej chwili. Możesz uświadomić partnerowi jego rolę we wzroście dziecka, nawet jeśli niektóre z tych Komunikatów będą dla Ciebie zaskoczeniem. Przy odrobinie przytomnego umysłu, zobaczysz, że są piękne i potrzebne. A jeśli przeciwko zasadności któregoś buntujesz się, to sprawdź najpierw własną relację z tym obszarem swojej osobowości, bo najwyraźniej w tym momencie problem masz Ty.

Do pobrania jest komplet w wersji audio osobno dla kobiet i mężczyzn i tekstowej z moją instrukcją. Oczywiście, jeśli masz pomysł, że puścisz dziecku nagranie to powinieneś jeszcze raz to przemyśleć.
Wersję audio przygotował dla Ciebie mój kolega Piotr Dziankowski z www.takchcezyc.pl

http://www.mediafire.com/?6nncfxjdw69z0

Lub linka zwykła: http://www.mediafire.com/?6nncfxjdw69z0


Wewnętrzne dziecko

Praca z wewnętrznym dzieckiem
Szkoda czasu na powierzchowną próbę zmiany siebie. To nie da nic, albo bardzo niewiele. Jedyny skuteczny sposób to wejście w siebie bardzo głęboko i uruchomienie najniższych pokładów podświadomosci, które wywołują w nas najtrudniejsze emocje – najczęściej płacz lub krzyk. Tak, płacz jest leczniczy, bo chodzi o uwolnienie najbardziej blokowanych przez nas lęków, złości. Zmiana musi się odbyć na bardzo głębokim poziomie. Na poziomie, na którym obudzisz swoje wewnętrzne dziecko.
Nawet jeśli na co dzień starasz się być świadomy i obserwujesz siebie – swoje reakcje emocjonalne – to niewiele da sama obserwacja. Możesz tak obserwować się do śmierci. To ważne, ale niewystarczające, ponieważ te reakcje wynikają z CZEGOŚ. Czegoś, co tkwi w Twoim wnętrzu. Coś je ciągle wywołuje.
Jeśli podczas rozmowy (czy w dowolnym innym momencie) zauważasz, że ktoś lub coś wywołuje w Tobie zdenerwowanie, złość, smutek, żal, to może być sygnał dla Ciebie, że właśnie ktoś nacisnął na Twój czuły punkt, przycisk wyzwalający reakcję z Twojej przeszłości. To nie jest tak, że „ja po prostu taki jestem” „taki mam charakter” „jestem cholerykiem”, itp. itd. To Twoje kody z przeszłości, które możesz zmienić.
Ludzie często mówią „nie bardzo pamiętam swoje dzieciństwo”. Najwcześniejsze sceny, które sobie przypominam, to gdy miałem 7 czy 4 lata. A tak się dzieje z prostego powodu. Przez lata wypracowaliśmy sobie mechanizmy obronne, które ułatwiły nam przetrwanie – byle tylko nie zmierzyć się z danym problemem. A problem polega na tym, że te doświadczenia z przeszłości wpływają na Ciebie jakim jesteś TERAZ. Na to jak reagujesz w danej sytuacji na słowo mężczyzny, kobiety, ojca, dziecka, itd. Na dane ich zachowanie czy konkretne zdanie. Coś ci po prostu (na poziomie podświadomym) przypomina (np. z 7 roku życia) i uruchamia się reakcja (jak u psa Pawłowa), mimo że teraz masz 30 czy 60 lat (nie ma znaczenia). Wydaje ci się, że taki po prostu jesteś, a wcale tak nie jest.
Masz szansę się oczyszczać z tych starych uwarunkowań, aby dzisiaj i w przyszłości być emocjonalnie czystym, dojrzałym człowiekiem, a nie reagującym (jak dziecko) – żalem, fochem, smutkiem, złością, zazdrością, na to co „zrobi” Ci druga osoba. Ona ci tego nie „robi”. Tobie się tylko wydaje z umysłu, że to jej wina. Tak naprawdę, to tylko Twoja REAKCJA umysłowa, zakodowany wzorzec, który masz szansę zmienić.
Nauczyliśmy się zapominać. Wypierać z pamięci, aby odsunąć ból. Teraz jednak, być może jesteś już gotowy/gotowa, aby się z tym ponownie zmierzyć. Wejść głęboko, przeżyć to ponownie i wypłakać stare. Bez tego nie bardzo można mówić o jakiejkolwiek zmianie.

Przykład z wczoraj

Jako przykład konieczności zauważenia wewnętrznego dziecka i pracy z nim niech posłuży moja sytuacja z wczoraj:
Jedziemy autem, z koleżanką i jej 3-letnim synem. Syn chciał się napić wody, więc zaparkowałem auto, mama wyskoczyła do bagażnika po wodę i dała ją synowi. Mi z automatu przyszły słowa: „Widzisz jaka twoja mamusia jest dla ciebie dobra? Specjalnie poszła dla ciebie po wodę”.
Pozornie ładne i normalne zdanie, ale czy na pewno? Czy widzisz ukryty negatywny wzorzec?
To paskudna myśl. Myśl całkowicie odwracająca rolę rodzic-dziecko. Ta myśl pokazuje dziecko WE MNIE, które potrzebuje być zauważone.
Ale przez kogo? W tym przypadku wybrałem sobie dziecko znajomej, które powinno pozostać dzieckiem, a nie opiekunem dorosłego (mnie).
Taki przekaz jest paskudny, bo uczy dziecko złych wzorców. Tego, że to ja jestem niby dorosłym, ale jednak wewnętrznie, emocjonalnie – dzieckiem, które wymaga zauważenia. Emocjonalnie wciąż noszę niedojrzałość, która przenosi się na różne aspekty mojego życia. Moje słowa, do niego skierowane, były próbą dopomnienia się zauważenia. Niestety, osoba, do której skierowałem swoje słowa nie jest osobą odpowiednią. To dziecko – ostatnia osoba, od której powinienem tego wymagać. Swoim zachowaniem uczę dziecko(instaluję mu wzorzec), że dorośli nie są dojrzali emocjonalnie i TRZEBA o nich dbać (sami sobie nie poradzą).
Maluch zrobił dobrze, że upomniał się o wodę. Jednak moja reakcja pokazała, że mam jeszcze coś do przepracowania. Nie chodzi o to, by unikać mówienia takich rzeczy. Dziecko i tak przejmie podświadome wzorce. A ty staniesz się sztucznym robotem, całe życie spinającym się, grając tożsamość IDEALNEGO rodzica, który mówi dzieciom tylko „odpowiednie” rzeczy.
To jedno zdanie to tylko informacja dla mnie samego, że moje wewnętrzne dziecko potrzebuje zauważenia. Mimo że dzisiejszy pseudo-dorosły powie: „Ja!? W życiu. Ja nic nie potrzebuję. Jestem odpowiedzialny, dojrzałym dorosłym i nie potrzebuję niczego takiego. Za kogo ty mnie masz! Uważasz, że jestem dzieckiem?!! Ciężko jest przyznać się do swoich słabości mając na karku 40 lat, a jeszcze trudniej, mając lat 60. No bo „jak wyglądałoby to wśród innych? Co by o mnie pomyśleli? Będę więc grać twardziela i udam, że ten problem mnie nie dotyczy.”
Wiele osób niesie niestety takie (lub inne) programy. W takich środowiskach dorastaliśmy. Często jednak je wypierają mówiąc: „Nie przesadzaj! Przecież nikt nie miał idealnej rodziny”, „dziecko trzeba wychowywać twardą ręką”. Nie jest to jednak wytłumaczenie, aby nad sobą nie pracować.
Zauważenie takiego schematu to jedno. Samo zauważenie, jednak, to za mało. Aby ROZWIĄZAĆ ten problem musisz dać SOBIE to zauważenie. To jedyny sposób (wyparcie nic nie zmieni). Zauważenia, którego wystarczająco nie otrzymaliśmy w dzieciństwie. Najpierw muszę dać zauwazenie SOBIE. Wtedy w konsekwencji nie będę więcej wymagał go od świata zewnętrznego. Daj sobie jako dzisiejszy dorosły uwagę ojca, matki, nauczyciela, której wcześniej wystarczająco nie zaznałeś.
Jeżeli chcesz, aby Twoje dzieci były szczęśliwe i miały lepsze życie od ciebie zmień siebie. Nie je. Nie ma znaczenia czego ich świadomie próbujesz uczyć. I tak przejmą Twoje podświadome wzorce. To, co ukrywasz. Im bardziej jednak Ty sam się zmienisz, tym bardziej szczęśliwe będą one.

Będę INNY niż moi rodzice!

Na ostatnim wykładzie, na którym byłem, w pewnym momencie prowadzący powiedział o pułapce czynienia z dzieci ideałów i opowiedział historię, o tym jak dziecko przynosi do domu czwórki, a w domu rodzic pyta: „A dlaczego nie piątka?”. W tym momencie wtrąca się jedna kobieta z sali, mówiąc, że ona właśnie tak miała w domu. Gdy przynosiła do domu dwie piątki, rodzice pytali: „A dlaczego nie szóstka?”. Kobieta mówi dalej, że w wyniku tych doświadczeń, ona teraz nie chce dawać tego samego swoim dzieciom, więc nie narzuca takiego reżimu i daje im swobodę. Na co prowadzący – „zauważyłem u ciebie pewien ukryty schemat. Zwróć uwagę, czy przypadkiem to, że chcesz dawać dzieciom wolność nie jest wciąż tym samym, czyli wymaganiem od siebie bycia idealnym. „Chcę być idealną matką, więc dam dzieciom swobodę”. I tak, przekazujesz dzieciom ten sam schemat perfekcjonizmu (bo dzieci uczą się od ciebie podświadomie), że chcesz być dla nich idealna. Czy dajesz sobie prawo do pomyłek?” Jeśli dasz SOBIE prawo do popełniania pomyłek (czyli odejdziesz od perfekcjonizmu i bycia idealną), tego samego nauczysz swoje dzieci – że mają prawo popełniać błędy, że nie musza być idealne (by czuły się kochane).

Wewnętrzne dziecko

Najskuteczniejsza metoda, jaką dotychczas poznałem to przytulanie Wewnętrznego Dziecka.
Wewnętrzne dziecko to ta część nas, która nie jest silna, męska, ale ma swoje radości, smutki i żale. Wiele osób wypiera swoje wewnętrzne dziecko, bo uważa, że powinni być silni. „W dzisiejszych czasach trzeba mieć twardą dupę”. Niestety, ta mocna część to tylko 50% nas. W połowie składamy się z silnej, męskiej, dążącej do celów strony, a w połowie z delikatnej, czułej i wrażliwej istoty, która kocha, raduje się, ale też i odczuwa ból. Jeśli krzyknął na nas w przeszłości ojciec lub nauczycielka, jako nie bardzo świadome dziecko mogliśmy zakodować sobie pewien schemat, który wtedy nas psychicznie obronił. Dziś jednak może Ci już nie służyć (choć schemat pozostał w Twojej podświadomość a choroba lub spięcie w ciele). To mogła być jednorazowa trauma (której możesz teraz nawet nie pamiętać) np. krzyk nauczyciela lub wieloletni proces (np. „dzieci należy wychowywać twardą ręką”).
Dziś z przeszłych wydarzeń (w 95% z pierwszych lat życia) pozostały już tylko Twoje reakcje. np. Gdy żona robi X, ja zachowuję się w sposób Y.
Pomyśl – co ci ta sytuacja przypomina? Co ci przypomina Ta obecna Twoja reakcja? Być może przypomni Ci się, że tak samo reagowałeś, gdy podobne rzeczy mówiła Twoja mama/ojciec/ciotka/sąsiad/znajomy z podstawówki. Zauważ, że Twoja obecna reakcja to nie jest reakcja dorosłej osoby, ale reakcja tego młodego chłopca (czy dziewczynki). Na dzień dzisiejszy nie jest już potrzebna Ci ta dziecięca reakcja. Jest nieadekwatna do obecnej rzeczywistości. Jest jednak zakodowana w Twojej podświadomości, więc reagujesz z automatu. Nie reagujesz w czysty sposób, ale jesteś uwarunkowany. Możesz to jednak zmienić. Daj prawo swojemu wewnętrznemu dziecku wypłynąć. Inaczej będziesz wyrzucać swoje nieświadome reakcje dopiero, gdy wlejesz w siebie litry alkoholu.

Praca z wewnętrznym dzieckiem

Metoda jest prosta, ale mocna i bardzo skuteczna:
1. Zwracaj na co dzień uwagę na Twoje reakcje (kiedy wybuchasz złością/smutkiem) – na cokolwiek co sprawia, że nie czujesz się zbyt dobrze. To wszystko, co sprawia dziś, ze czujesz się kiepsko jest często zakodowaną informacją z Twojej przeszłości. Gdy to odczujesz, skup się na tym odczuciu. Poczuj je dobrze.
(jeśli nie możesz przeżyć tego w momencie,gdy się uruchomi (np.właśnie krzyczy na Ciebie szef), to wróć do tego później, gdy będziesz gotowy – np. zamknij się w pokoju, miej pewność, że możesz się w pełni otworzyć.
2. Przypomnij sobie tę sytuację. Niczego nie blokuj. Staraj się ją jak najlepiej odtworzyć.
3. Pomyśl – co ci ona PRZYPOMINA? np. jeśli reakcja odpaliła się w momencie, gdy nakrzyczał na Ciebie szef, to być może kojarzy ci się to z krzyczącym ojcem.
Jaką sytuację z przeszłości przypomina obecna scena? Być może przypomni Ci się konkretna scena, gdy miałeś 15 lat. Być może, gdy już będziesz skupiał się na 15-latku, nagle przypomni Ci się wcześniejsza scena, gdy miałeś np. 7 lat. Być może jeszcze wcześniejsza.
4. Dzisiaj jesteś osobą dorosłą. Zobacz więc teraz jako dorosły, z perspektywy (z trzeciej osoby, z dysocjacji) tego małego chłopca (małą dziewczynkę), która np. stoi przed ojcem i odczuwa straszny ból. Co dokładnie to dziecko czuje? Czy czegoś się boi? Czy jest złe? Pomyśl o jak największej licznie odczuć, które do Ciebie przychodzą. Jak czuje się się to dziecko?
Czego potrzebuje to dziecko? Czy chce coś usłyszeć od dorosłego? Czy chce coś zrobić? Jakich uczuć potrzebuje np. od ojca, których wtedy nie dostało?
5. Dziś ty jesteś dorosły i możesz w wyobraźni podarować temu dziecko to, czego najbardziej wtedy potrzebowało. Daj mu to. Podejdź do dziecka.
6. Powiedz mu miłe słowa. Powiedz np. że jesteś przy nim, że je słuchasz, że jesteś obecny, że jest najlepszą rzeczą, jaka mu się przydarzyła. Daj mu uwagę i obecność. Jako obecny dorosły powiedz wszystko to, co potrzebuje właśnie to dziecko usłyszeć. Nie hipotetyzuj. Powiedz jemu to, co ono potrzebuje.
7. Zrób fizycznie to, co potrzebuje dziecko. Jeśli potrzebuje przytulenia, to przytul je. Jeśli potrzebuje pogłaskania, zrób to. Daj jemu to, czego zawsze potrzebowałaś, a nigdy nie dostałaś.
8. Zabezpiecz na przyszłość – powiedz, że zawsze będziesz przy nim. Że zawsze je przytulisz i ukochasz, gdy tylko będzie tego potrzebować (dzięki temu w przyszłości będzie ci łatwiej i głębiej wejść w ten dialog)
Uwierz, gdy dzieje się zmiana w Twojej przyszłości, zmienia się Twoja przyszłość. Nie ma znaczenia, że dzieje się to w wyobraźni. Nagle otwierają się nowe drogi (dla Ciebie jako dorosłego).
Wejdź w ten proces głęboko. Tego nie można odbębnić. To nie ma sensu. Wejdź tak głęboko, aż zaczniesz się trząść. Tak głęboko, aż zaczniesz szlochać jak małe dziecko. Pozwól sobie na to. Nie blokuj swojej wrażliwości. Odczuj te emocje, których nie chciałeś przez ostatnie lata odczuwać.
Na początku może być Ci ciężko wczuć się w dany stan, ale z czasem nabierzesz wprawy. Jest ciężko, bo jesteśmy dobrzy w wypieraniu, w zapominaniu o tym, co nas kiedyś zabolało. Mamy słaby kontakt z własną podświadomością ponieważ u większości ludzi jest w niej ukryta olbrzymia ilość syfu. Lepiej więc nie zaglądać pod dywan.
Problem w tym, że jeśli nie zmierzysz się z tym, co cię boli, z tym, co zapisało się w Twoim ciele i podświadomości, te stare reakcje będą się wciąż odpalać – dziś, jutro i za 15 lat. Nic się nie zmieni. Nic nie da zmiana partnera. Nic nie da odsunięcie tej „głupiej p*zdy, którą uważałam kiedyś za moją przyjaciółkę”. Nic nie da zmiana pracy. Stare będzie wracać, bo wypływa z Twojego zapisanego przeszłością wnętrza. Wciąż będziesz uciekać przed konfrontacją z pewnymi osobami, miejscami lub sytuacjami. Będziesz pewne osoby oceniać, krytykować i atakować. I co najśmieszniejsze – będziesz uważać, że to normalne. „oni przecież tacy są”. A prawda jest taka, że oni są, jacy są, ale to Twoje reakcje sprawiają, że ty się czujesz negatywnie. To ty masz odpowiedzialność za wszystkie emocjonalne reakcje, które odczuwasz. Innych zostaw w spokoju. „Pomóż sobie i daj innym odpocząć”. Inni są po prostu dla Ciebie lustrami i do końca życia będą uruchamiać w Tobie rzeczy, których do tej pory nie zaakceptowałeś. Gdy przerobisz już wiele rzeczy, nagle okaże się, że jesteś oceanem spokoju, że nie wybuchasz już jak dawniej, że konkretne osoby Cię tak nie denerwują. Hmmm…

Kim jest ten, kto to czuje?

Gdy kolejnym razem nagle poczujesz lęk, zadaj sobie pytanie: Kim jest ten, który odczuwa strach? Ile ma lat? Kim jest ta, która odczuwa złość? Ile ma lat? I na kogo? Kto to czuje?
Może się okazać, że to wcale nie jest złość czy żal wywołany daną sytuacją, ale uświadomisz sobie, że nosisz w sobie 5-latka, który musi udowodnić rodzicom, że istnieje.
Gdy siedząc przy stole z rodziną nagle odczujesz silną potrzebę zabrania głosu, pokazania swej ważności, zadaj sobie pytanie – Kto chce być zauważony? Czy przypadkiem nie to kilkuletnie dziecko?
Być może, gdyby ta kilkuletnia dziewczynka (czy chłopiec) kiedyś dostała więcej uwagi, dziś nie musiałaby o nią tak usilnie zabiegać… Zabierać głosu, robić z siebie superlaskę, kupować kolejne drogie auto.
Obwinianie innych za przeszłość nie ma sensu. Zostaw rodziców w spokoju. Teraz masz szansę pomóc SOBIE- swojej niezaakceptowanej, nie przeżytej części, wypieranego wewnętrznego dziecka. Przytulić je. Powiedzieć „Widzę cię i jestem obecny. Obiecuję,że już zawsze będę przy Tobie. Nie musisz się zmieniać. Dla mnie jesteś idealna i zawsze będziesz. Zawsze będę Cię kochać”.
Nie zdziw się, jeśli podczas tego procesu popłyną ci łzy. Dziś jako dorosły masz dostęp do zasobów, których nie miałeś jako dziecko i właśnie dlatego możesz mu pomóc. Możesz sam się uleczyć. Zmieniając siebie z przeszłości, zmieniasz siebie dzisiaj.
Jesteś dla siebie najważniejszy. Jesteś sam dla siebie lekarzem. Możesz się uzdrawiać, jeśli tylko dopuścisz do siebie tę czułą, wrażliwą stronę, serce, dziecko, które potrzebuje być zauważone. Kochaj siebie. Obdarzaj się opieką. Nie bądź dla siebie katem. Jesteś pierwszą osobą, którą powinieneś kochać najbardziej.

28-01-2013 autor: Artur, KimJestem.pl 
Zimne ręce,przyczyna


Zimne ręce, przyczyna
Jaka jest psychosomatyczna przyczyna zimnych rąk? Masz zimne ręce lub zimne stopy?
Większość ludzi powie ci, że to kwestia krążenia. I w pewnym sensie mają rację. Pytanie, co sprawia, że masz słabe krążenie? Dlaczego decydujesz się mieć słabe krążenie?
Z psychosomatycznego punktu widzenia cały czas zarządzasz swoją energią w ciele. Możesz kierować ją na zewnątrz, wykonując jakieś zadania, robiąc coś dla innych, dotykając ich, lub też możesz skupić się na sobie, na swoich problemach, kłopotach, wejść w siebie, w swój umysł.
Twoje ciało wie, że nie musi wtedy wysyłać energii do rąk. Skoro nie ma takiej potrzeby, po co miałoby to robić?
Twoje dłonie i stopy to miejsce kontaktu z innymi i ze światem. Rękoma dotykasz innych, kreujesz, wpływasz. Stopami kontaktujesz się ze światem, z ziemią, idziesz w wyznaczonym przez siebie kierunku. Jeśli nie masz potrzeby, aby prawdziwie kontaktować się z innymi i nie wiesz w jakim kierunku w życiu chcesz podążać, po co ci kończyny?
Gdy zamykasz się na innych, wchodzisz do swojego wnętrza, zaczynasz się krytykować, obwiniać, oceniać, twoje ręce i stopy momentalnie stają się zimne. Sprawdź to.
Już chcesz się wyrazić, wyrazić prawdziwego siebie, ale w ostatnim momencie nie otwierasz się, bo: „A co powiedzą inni? A co, jeśli to, co chcę powiedzieć jest głupie? Lepiej więc nic nie powiem”. I energia spływa z rąk do środka ciała. Kończyny robią się momentalnie zimne. Zauważ to.
Prawdziwy kontakt nie oznacza po prostu bycia ciałem obok ludzi. Oznacza całkowitą obecność energetyczną. Oznacza zauważenie i wczucie się w drugą osobę. Oznacza bycie wewnątrz grupy. Prawdziwą bliskość i połączenie. Czucie się dobrze wśród innych.
Prawdziwe wyrażanie się, to nie jest mówienie syndromem grzecznego chłopca lub grzecznej dziewczynki: „a w sumie to nie ma większego znaczenia co chcę powiedzieć”.
Gdy prawdziwie wyrażasz siebie masz całą masę energii. Jesteś słońcem. Grzejesz siebie i innych. Jesteś pozytywny, radosny i pełen energii. I nie chodzi tu o to, byś teraz stał się sztucznie pozytywny. Chodzi o to, abyś wyrażał siebie. Abyś mówił co CZUJESZ. Wyrażał siebie. Co oznacza też robienie w życiu rzeczy, które gdzieś głęboko czujesz, że chcesz robić. (no chyba, że tak bardzo zabiłeś w sobie to pragnienie, że ciężko ci teraz usłyszeć wołanie twojej duszy – „co ja tak naprawdę w życiu chcę robić?”)
Dlaczego decydujesz się nie pompować krwi do dłoni? Dlaczego decydujesz się zabrać z nich energię?
Zimne ręce i stopy to nie wyrażanie siebie. Nie życie pełną pasji, „aaaachchch.. życie jest cudowne” aż skaczesz z radości, szybko zmierzasz do przodu, uśmiechasz się, masz dużo energii – to wszystko odzwierciedla się w ciele. Wyraża się twoim ciałem. Czy wyrażasz siebie? Czy mówisz asertywnie czego chcesz, a czego nie chcesz? Czy mówisz życiu „Tak!”?
Zastanów się – czego nie jesteś w stanie zrobić mając zimne ręce? Dotykać ludzi.
Tak jakbyś podświadomie chciał ich unikać. „nie mogę cię dotknąć, bo mam tak zimne dłonie”. „Jestem zimny”. Mam zimny dotyk.
„Ale te lodowate dłonie są kłopotliwe, szczególnie, jak mam się z kimś przywitać, zwyczajnie się wstydzę, że moja dłoń jest taka zimna.”. Zimne dłonie to skuteczny spośób na unikanie kontaktu z ludźmi. Czy jesteś ciepłym człowiekiem dla innych i samego siebie, czy może JESTEŚ zimny? Dlaczego blokujesz swoje wewnętrzne ciepło? I czym to robisz?
Czy pragniesz bliskości, ale boisz się zbliżyć? Dotknąć? Czy wyrażasz własną miłość? Czy do tego masz suchą skórę? Objaw suchości, szorstkości?
Wg medycyny chińskiej za zimne ręce odpowiada tarczyca i w pewnym stopniu płuca. Tarczyca do 5 czakra, czyli wyrażanie siebie. Znów wracamy do tego samego powodu – masz zimne ręce, gdy nie wyrażasz w pełni siebie. Prawdziwego siebie.

Strach

„Pod wpływem zagrożenia organizm wydziela zwiększoną ilość adrenaliny, tym samym przygotowując się do szybkiej reakcji na zbliżające się niebezpieczeństwo. Podczas tego procesu najwięcej krwi wędruje do mięśni i serca co stwarza gotowość do natychmiastowej reakcji walki albo ucieczki. Podczas takiego trybu działania spada priorytet ukrwienia dłoni i stóp. ” „osobowości może przyczynić się do ciągłego odczuwania strachu a co za tym idzie wydzielania zwiększonej ilości adrenaliny i ciągłym niedokrwieniu dłoni i palców, co z kolei skutkuje odrętwiałymi i zimnymi dłońmi.”
Dziś wiem to już na 100% – zimne ręce to STRACH. To zamykanie się w sobie. To nie dawanie na zewnątrz, to chowanie się w środku. To strach przed wyrażeniem siebie.
Z kolei nadmierna ciepłota ciała to nadmierne wyrażanie emocji. Agresor często jest gorący, odkrywa się w nocy, jest nadpobudliwy. Zimne ręce i nogi to drugi biegun – uciekanie przed życiem, przed wyrażaniem prawdziwego siebie.

Wątpliwości

Gdy masz wątpliwości, gdy wątpisz w siebie, gdy nie wiesz którą drogę wybrać, gdy nie wiesz co zrobić, osłabiasz swoją śledzionę. Śledziona = odporność antywirusowa – zamartwianie się, odgrywanie scenariuszy w głowie, myśli o tym samym, nawracające.

Nadpotliwość

Często osoby, które skarżą się na zimne stopy i zimne ręce, skarżą się też na silne pocenie się dłoni i stóp. Nie wiedzą co jest tego przyczyną. Z ignorancji można by to nazwać po prostu stresem, ale jednak jest coś więcej…
Gdy jesteś zestresowany, mielisz w kółko w swojej głowie te same myśli, energia w Twoim ciele krąży niepoprawnie. Dłonie i stopy jednocześnie pocą się i są zimne.

Nie wyrażanie złości

 Znajoma lekarka zaobserwowała u swoich pacjentów, którzy mają nadpotliwość stóp oraz nadpotliwość dłoni, że są to osoby które nie dopuszczają do siebie złości. Najczęściej osoby te uważają się za osoby opanowane. A że w środku mają ogromne ciśnienie i nie wypuszczają świadomie złości, to organizm sam robi sobie ulgę i puszcza to stopami, dłońmi – jak w szybkowarze para uchodzi maleńkim gwizdeczkiem i skrapla się :-) Energia musi znaleźć gdzieś ujście. Tylko ci się wydaje, że zatrzymałeś to dla siebie…
Nie tłum uczuć i emocji. Wyrażaj siebie. Jeśli boisz się, że kogoś zranisz – wyjdź do lasu albo krzycz w poduszkę.
Dlaczego więc temat zimnych stóp i zimnych dłoni są ze sobą powiązane? Otóż, jeśli dusisz coś w sobie – żal, złość, lęk, wściekłość, miłość, radość, chęć bliskości, wypowiedzenia czegoś, to NIE WYRAŻASZ SIEBIE. To uczucie wciąż jest w Tobie, tylko nie wyrażone i zbiera się jego ciśnienie – jak w szybkowarze. To ciśnienie MUSI znaleźć ujście. Energia musi się w coś przerodzić. Nie znika.
Nie wyrażanie siebie prowadzi zarówno do zimnych stóp, zimnych rąk, jak i nadpotliwości. Różnica może być jednak taka, że zimne ręce i stopy to po prostu nie wyrażanie siebie (hamowanie energii, chowanie jej w swoim wnętrzu), a nadpotliwość pojawia się dodatkowo wtedy, gdy BARDZO chcemy coś wyrazić (przekazać światu zewnętrznemu), ale to tłumimy (i może nawet świadomie tego nie zauważamy).

Stres

Zimne ręce i stopy to mówiąc najogólniej = STRES. A jeszcze ogólniej = negatywne myśli.
Jeżeli żyjesz w ciągłym strachu i wątpliwościach, wciąż się stresujesz, jeśli wciąż siedzisz w swojej głowie i mielisz nawracające myśli – będziesz mieć notorycznie zimne kończyny. Zostaw myśli – wyraź siebie CIAŁEM.

Poczucie własnej wartości

Może chcesz być zbyt idealny? Może masz zbyt wygórowane wymagania wobec samego siebie?
Zimne ręce i poczucie własnej wartości są silnie ze sobą powiązane. Konflikt wewnętrzny blokuje naturalny przepływ energii w ciele. Dialogiem wewnętrznym krytykujesz siebie. Strach przed ocena Cię usztywnia. A jak swobodnie czujesz się w domu, gdy nikt nie patrzy?
Ten wewnętrzny konflikt. To bycie w głowie i wytwarzanie stresu sprawia, że blokujesz naturalny przepływ energii przez ciało.

Bycie sobą

Czy GRASZ kogoś, aby dopasować się do innych? Czy pracujesz nad swoją mową ciała, aby dobrze wypaść? Czy wstydzisz się być prawdziwym sobą?
Zaryzykuj bycie zawsze sobą, nawet kosztem wyśmiania przez innych. Nie przejmuj się negatywną opinią innych. Nie dostaniesz lepszego prezentu w tym życiu.

Aspekt energetyczny

Zimne ręce robią się wtedy, gdy energia twojego ciała płynie w jednym kierunku, ale twoja głowa (myśli) podąża w innym. Czyli, np. w Twoim ciele pojawia się impuls (czujesz), który mówi Ci, że chcesz zrobić X, jednak momentalnie blokujesz go głupią myślą (z różnych powodów – np. „a może to nie ma sensu?”, „co inni o mnie pomyślą?”). Gdy głowa stoi w sprzeczności z odczuciami Twojego ciała (impuls intuicji), blokujesz naturalny, swobodny przepływ energii. Energia zaczyna źle cyrkulować w ciele. Pojawiają się problemy z krążeniem.
Zauważ, że gdy masz zimne ręce, tak naprawdę masz zimniejsze całe swoje ciało. Zimne ręce i stopy są tylko oznaką temperatury Twojego ciała. Gdy się stresujesz, całe ciało staje się zimne i wilgotne.

Strach przed krytyką

Zimne dłonie i stopy to strach przed wyrazem własnym. Lękasz się swojej wielkości. Boisz się, że nie obronisz swoich pomysłów, idei. Że ktoś Cię zgasi, stłumi, naskoczy na Ciebie, skrytykuje. Zaczynasz wątpić w swoją rację. To strach przed tworzeniem, realizacją siebie i swoich unikalnych pomysłów. To strach przed byciem kreatywnym. Przed ochroną własnych unikalnych, uczuciowych wartości. To zwątpienie, brak wiary w jakość i wartość swoich wyjątkowych idei. Zimne ręce pokazują Ci, że Twoja wiara jest słaba. Nie wierzysz, że Twoje przemyślenia i pomysły mogą mieć jakąkolwiek pozytywną wartość dla innych i dla świata. To brak odwagi przed pokazaniem siebie. Strach przed krytyką. Zaczynasz myśleć o sobie negatywnie. Zaczynasz WYOBRAŻAĆ sobie, że ktoś na ciebie naskoczy, skrytykuje. Że się nie obronisz.

Jak z tego wyjść?

Po prostu to zauważ u siebie, gdy zamykasz się, zaczynać czegoś bać, oceny, krytyki, oczekujesz uznania, itd – energia i krew momentalnie odpłyną z Twoich dłoni i stóp, po czym staną się lodowate.
Zauważ też odwrotny mechanizm – gdy jest ci zimno, ale nagle przychodzi „jarająca” Cię myśl, ekscytacja, zaczynasz śmiało głosić swoje przemyślenia, czujesz, że żyjesz, ręce i stopy MOMENTALNIE stają się ciepłe, a Tobie samemu robi się gorąco. To ty wybierasz kiedy masz zimne, a kiedy ciepłe ręce.
Tak. Ty WYBIERASZ.
Może to na początku wydawać się dziwne, bo pomyślisz, że przecież nie masz kontroli nad temperaturą swojego ciała. A ja Ci powiem, że masz. Sam przez to przeszedłem, więc wiem co mówię. Od twojego stanu emocjonalnego zależy temperatura Twojego ciała. Jeśli zaczniesz się bać opinii/oceny innych i stłumisz swój wyraz, to ochłodzisz swoje ciało. Zamkniesz się w środku. Z kolei, jeśli ktoś odkryje Twoje kłamstwo, momentalnie zrobi Ci się gorąco. Czyż nie przeżyłeś tego chociaż raz?
Jeśli zaczniesz się ekscytować, podniesiesz temperaturę swojego ciała.
Zauważ też inną ciekawostkę – gdy rano leżysz w łóżku, zwróć uwagę na temperaturę swoich stóp na chwilę przed tym, gdy wstaniesz. W momencie, gdy podejmiesz stanowczą, konkretną decyzję „ok, wstaję, do roboty!”, stopy momentalnie robią się ciepłe. Chcą iść do przodu. A aby mogły spełniać swoje zadanie, potrzebna jest krew wewnątrz nich.
ZAOBSERWUJ TO: momentalnie, gdy tylko się zestresujesz (uznasz w głowie, że stało się coś strasznego, przestraszyłeś się, nie jesteś pewny, masz obawę, lękasz się, nie wiesz jaki krok wykonać, boisz się, że cię ocenią, skrytykują, wyśmieją) momentalnie zrobią ci się lodowate ręce i stopy. Zauważysz to z łatwością.
Jest to więc NATYCHMIASTOWE, działające w ciągu 2-5 sekund po tym, jak pojawi się Tobie silna stresująca myśl w głowie.
Co jednak, jeśli stresujesz się cały czas? Czy możliwe, że ma to swoje konsekwencje w nieodpowiednim dostarczaniu krwi do kończyn?
Pozostawię to w formie pytania.
Zauważ też, że ludzie, przy których masz zimne kończyny są dla Ciebie SZANSĄ, by pomimo ich krytyki wierzyć mocno w swoją unikalną wizję, pomysł i podążać za nim. Robić swoje. Innymi słowy – podążać za sobą, a nie uginać się pod ich pomysły i wizje. Wtedy zaczynasz mieć zimne kończyny, a w konsekwencji przestajesz istnieć. Znikasz.
Tak naprawdę, powinieneś tym krytykantom podziękować za to, że możesz przy nich stać się człowiekiem większej wiary, pewności we własne zdanie i możliwości. Ten świat Cię tylko testuje.
Nie chodzi, by innym słowami agresora powiedzieć „spadaj!” lub „odp***l się!”. Tu nie jest potrzebna agresja. Wystarczy Twoja wiara we własne możliwości, a inni niech mówią cokolwiek mają ochotę.
Ludzie, przy których masz zimne kończyny są dla Ciebie SZANSĄ, by pomimo ich krytyki wierzyć mocno w swoją unikalną wizję, pomysł i podążać za nim. Robić swoje.

Jak przywrócić normalną temperaturę rąk i stóp

Przede wszystkim, energia musi swobodnie krążyć w ciele. Aby tak mogło być, nie możesz ograniczać jej przepływu. A ograniczasz ten przepływ spinaniem mięsni w odpowiednich partiach ciała. Z kolei spięcie mięśni jest wynikiem Twoich myśli.
1. Wsłuchaj się w swoje ciało. Zwróć uwagę w których miejscach jesteś spięty. Skup się na rozluźnianiu tych części. Skup się na odczuciu relaksu, spokoju. Jak by to było, gdybyś właśnie w tej trudnej sytuacji czuł się tak swobodnie, jak na cudownej plaży podczas beztroskich wakacji? Jak byś się wtedy czuła? Może pojawiłby się na twarzy lekki uśmiech? Czułbyś się błogo?
2. Pracuj nad swoim myśleniem. Być może za często siedzisz w swojej głowie?
Znajduj konflikty wewnętrzne i pracuj na nimi, aby się ich pozbyć. Aby zaakceptować w sobie wyparte części.
Zastanów się co robisz na co dzień, że tak się spinasz? Jaki sposób myślenia sprawia, że usztywniasz swoje ciało? Co cię spina? Wejdź w to myślenie, w ich przyczynę, głęboko i pracuj nad tymi rzeczami, choćby tak, jak opisane to zostało tutaj: Wewnętrzne dziecko

żródło:
http://psychosomatyka.pl/zimne-rece-przyczyna/

Opalanie się jest bezpieczne, bo Słońce to życie. Niebezpieczne są kremy do opalania się, gdyż powodują raka. Dr Jerzy Jaśkowski


Każdej wiosny, od 1990 roku, zaczyna się straszenie ludzi Słońcem. Przypomnę, że od razu po rzekomych zmianach barw politycznych, media głównego nurtu dezinformacji wytrzasnęły problem dziury ozonowej i zajęły się reklamą kosmetyków.

Oj, działo się, działo, mieliśmy zatrzęsienie specjalistów telewizyjnych od promieniowania słonecznego, jego związku z chorobami, a szczególnie rakiem, oczywiście najgorszą jego odmianą, to jest czerniakiem.
Proszę sobie przypomnieć, wszyscy oni zmienili się w specjalistów od marketingu i zachwalali: a to filtry ochraniające, a to specjalne okulary, a to specjalne sposoby na uniknięcie raka, a najlepiej, to zaprzestania korzystania ze Słońca i pomiędzy godzinami 10.00 a 16.00 siedzenie w domach, a przynajmniej w cieniu. 
Ta bezmyślność nie dotyczyła każdej postaci promieniowania elektromagnetycznego, a tylko tego naturalnego. Żaden z tych rzekomych specjalistów nie zakazywał przecież chodzenia do solarium i tam brania kąpieli „słonecznych”. Pomimo, że w tym okresie już wiadomym było, że solaria szkodzą i na świecie były zakazane dla osób poniżej 18 roku życia.
Ta sytuacja jest bezpośrednim dowodem albo zupełnego braku przygotowania merytorycznego do tematu owych gazetowych specjalistów albo, i to wydaje się prawdziwsze, po prostu odgrywaniem określonej roli, tu konkretnie: sprzedawcy usługi.
Nieważne, jak się wygłupiasz, ważne, ile za to płacą.
Ale po kolei.
Reklamy szły głównie z programów stacji telewizji państwowej, której rolą jest, między innymi, rzekomo edukacja publiczna. Dlaczego więc telewizja, w owych czasach żyjąca całkowicie z pieniędzy podatnika, na tak masową skalę go oszukiwała?
Poza tym zapraszani byli pracownicy instytucji państwowych, uniwersytetów – i także opowiadali, czy odczytywali slogany reklamowe. Przecież taki profesor fizyki czy medycyny bez obawy o ośmieszanie się nie mógł twierdzić, że trzeba nosić specjalne okulary z filtrami za 100-120 złotych, ponieważ każdy uczeń szkoły podstawowej wie, że UV przez zwykłe szkło nie przechodzi, a okulary ze szkła kwarcowego byłyby bardzo drogie, nie do kupienia dla przeciętnego obywatela.
Przypomnę trochę fizyki.
Warstwa ozonowa posiada grubość 350-400 dobsonów nad Europą, a nad równikiem koło 150 dobsonów. To gdzie jest ten deficyt – u nas, czy u nich? Dodatkowo warstwa zmienia się, w zależności od pory roku i dnia, nawet o 50 dobsonów.
To dlaczego nie namawiali Murzynów do noszenia specjalnych okularów, tylko Europejczyków? A jaki Murzyn byłby tak głupi, aby wydawać niepotrzebnie pieniądze? Przecież on telewizji nie ma i w związku z tym tzw. powszechna edukacja, czyli systemowe ogłupianie, do niego jeszcze nie dociera.
„Prawie wszyscy ludzie to motłoch i tłum straszny, to owe owce Panurego, biegnące za jednym baranem. Mają pewne formułki, od których odstąpić nie chcą. Idą po ścieżkach udeptanych przez innych i boją się kroku uczynić na prawo i lewo. Tłumem kierują silne jednostki i prowadzą go jak barany, na sznurku” 
(Adolf Małyszko, „Listy z Okopów”, Warszawa 1920 – opis zachowania ludzi w Petersburgu, w czasie tzw. rewolucji. Niestety ten opis coraz bardziej pasuje do obecnego zachowania się społeczeństwa).

Sprawa dziury ozonowej nad Australią to problem eksperymentów wojskowych USA i niszczenia satelitów szpiegowskich wybuchami nuklearnymi. Taki wybuch powoduje olbrzymią falę – impuls elektromagnetyczny, który niszczy satelity.

Satelity latają południkowo i można dopasować czas wybuchu tak, aby kilka tzw. obcych znajdowało się w pobliżu. Możesz to sam zaobserwować, Czytelniku, w pogodne ciemne niebo, tak koło północy, nad Polską z południa na północ, co około 20 minut leci punkcik.
Taki wybuch nuklearny powodował powstanie temperatury kilkudziesięciu tysięcy stopni i spalenie ozonu, czyli tlenu, na danym obszarze. Ostatni znany wybuch to rok 1985, kiedy to na kilka dni wysiadła łączność satelitarna na Hawajach. Obecnie warstwa ozonowa nad południową półkulą wraca do normy.

W tym samym czasie rozwinięto kampanię dezinformacyjną odnośnie opalania się i stosowania tzw. kremów z filtrami.

Mogę śmiało powiedzieć, że dwadzieścia lat ogłupiania spowodowało, że

prawie każda kobieta w wieku od 15 do 50 lat doskonale wie, że trzeba stosować kremy, i z jakimi symbolami, ale nie ma zielonego pojęcia, dlaczego to robi.

To jest właśnie konkretny przykład, jak łatwo kobiety ogłupiać. Znana lekarka szwajcarska już ponad 100 lat temu pisała w podręczniku pt. „Złota księga kobiet”, że: „Wrodzona próżność i chęć przypodobania się czyni więcej szkody na zdrowiu kobiet, aniżeli inne czynniki”.
Jak widać, wbrew darwinistom, żadnej ewolucji nie ma. Pomimo minięcia 100 lat i milionów czy miliardów wydanych na szkolenie i podnoszenie edukacji kobiet, instynkty pierwotne działają skutecznie.
Każda kupuje byle co, byle to miało dobrą reklamę. Jest to obecnie w handlu po porostu realizacja programu MK-ULTRA, stosowanego przez CIA od lat 40. ubiegłego wieku.

W każdej drogerii czy sklepie kosmetycznym 90% powierzchni zajmują produkty dla kobiet, a pozostałe 10% to łącznie powierzchnia dla dzieci i mężczyzn. Stąd wylansowanie filozofii gender, czyli przerobienie chłopaków w baby, w celu zwiększenia obrotu zakupów.

I najciekawsze jest to, że już koło 1992 roku jeszcze stare Ministerstwo Zdrowia rozesłało pismo, że kremy z filtrami zawierają składniki, które mogą być rakotwórcze i negatywnie wpływać na nasze zdrowie.
Proszę zauważyć, feminizacja służby zdrowia jest faktem bezdyskusyjnym. Czyli co najmniej 80% personelu Służby Zdrowia zapoznało się z tym pismem i nic z tego nie wynika. Jak widać, 20-letnie ogłupianie radiowo-prasowo-telewizyjne o szkodliwości promieniowania słonecznego jest skuteczniejsze.
Proszę zawsze o tym pamiętać w przypadku innych tematów.
Przypomnę, że nasze kochane Słoneczko, a właściwie jego promieniowanie, to zwykła fala elektromagnetyczna, która docierając do naszych komórek, wzbudza w drgania elektrony. Te elektrony, w zależności od częstotliwości wzbudzenia, wpadają w drgania i powstaje nowa fala elektromagnetyczna. Ta z kolei może ulec pochłonięciu albo wprowadza w drgania następne elektrony i w ten sposób energia przenosi się dalej. Ta energia, jeżeli jest odpowiedniej wielkości, to zwiększa ładunek powierzchniowy błon komórkowych i tym samym transport kationów do komórki. Jeżeli powstała energia jest dużo większa, rozrywa wiązania biochemiczne. Jeżeli ilość zniszczeń jest dostatecznie duża, to możemy fakt ten zaobserwować na powierzchni skóry w postaci rumienia lub pęcherzy.
Otóż, wbrew twierdzeniom gazetowych ekspertów, część tego promieniowania docierającego do Ziemi, zwanego UVB,

jest niezbędna do wytwarzania witaminy D.

Jeżeli tej witaminy nie posiadamy, zaczynają się problemy zdrowotne, poczynając od zmian kostnych, a kończąc na sercowych czy raku.
Udowodniono, że osoby z niskim poziomem witaminy D w organizmie mają zawały serca znacznie częściej aniżeli te o prawidłowym poziomie tej witaminy. Mało tego, w przypadku zawału u osoby z niskim poziomem witaminy D śmiertelność jest o 100% większa.
Podobnie u kobiet – rak piersi zdecydowanie częściej jest rozpoznawany w przypadku niskiego poziomu witaminy D. Szczególnie dotyczy to osób po 50 roku życia.
Witamina D jednoznacznie wpływa na odporność organizmu.
Nasze badania wykazały, że u cukrzyków poziom witaminy D jest znacznie poniżej 30 ng/l, u osób z chorobami serca znacznie poniżej 20 ng. Osoby z nowotworami mają najczęściej poziom witaminy D poniżej 10 ng.

Z astrofizyki wiemy, że powyżej 38 równoleżnika promienie słoneczne UV-B, to jest ta długość fali elektromagnetycznej, która dzięki boskiemu „wynalazkowi” tworzy w naszej skórze witaminę D, nie dociera w odpowiedniej wielkości do nas.

Drugim problemem z tymi promieniami jest to, że odsłonięta powierzchnia skóry musi wynosić około 40%, czyli powierzchnia pleców lub klatki piersiowej, a kąt padania promieni w naszym kraju jest odpowiedni tylko pomiędzy godzinami 10.00 a 14.00. Samo opalanie rąk i twarzy nie ma znaczenia dla produkcji witaminy D.
Zmiany, jakie się dokonały w okresie ostatnich 3 pokoleń, całkowicie na głowie postawiły widzenie świata przez starszych i mądrzejszych. Przeciętny człowiek, zmieniony w robota od rana do wieczora, pracuje albo w fabryce, albo w biurze i Słońca nie ogląda w ogóle. Z wyjątkiem otoczenia wszystko, tj. czas pracy w zamknięciu jest taki sam jak w XIX wieku. Jest więc osobnik taki całkowicie pozbawiony możliwości własnego tworzenia witaminy D. Musi kupować substytuty, a te są, mówiąc delikatnie, nieznanej jakości.

Absolutnie przeciwwskazane jest stosowanie jakichkolwiek kremów z tzw. filtrami. Badania składu chemicznego tych preparatów wykazały, że w 80% przebadanych były związki rakotwórcze takie jak:

oksybenzon,

avobenzon,

octisalate,

octocrylene,

hemosalate,

octinoxate.

Oprócz tego dodaje się związki fizyczne, tzw. nanocząsteczki, na przykład tytanu czy tlenku cynku.

W niektórych sprejach znajdują się nanocząsteczki aluminium, odpowiedzialnego m.in. za raka piersi u kobiet.

Zauważcie, Dostojne Panie, że żadna Wasza organizacja kobieca o tym Was nie uprzedza. Robi to ten prymitywny samiec. Czyli dalej popierajcie feminizację i organizacje kobiece, a będziecie…
Palmitynian retinolu zwiększa częstotliwość raka skóry u zwierząt. Na wszelki wypadek u ludzi nie badano skutków oddziaływania takiego związku. Po co ludziom dawać argumenty do ręki? Tylko coraz częściej słyszy się o zespole pasm owodniowych
Avobenzone jest związkiem mogącym naśladować ludzkie hormony. Zakłóca to więc własną produkcję hormonów przez człowieka. Podawanie tego związku dzieciom zakłóca hormony reprodukcyjne. Może także opóźniać rozwój dziecka. Trzeba zawsze brać pod uwagę czas stosowania takich preparatów. U dziecka może to być 20-30 lat, szczególnie jak mamusia uwierzy reklamie i od małego stosuje kremy.
Oksybenzon jest stosowany w ponad 80% badanych kremów. Environmental Workin Group EWG uważa, iż ten preparat uszkadza komórkę w takim stopniu, że może prowadzić do powstania raka.
Aż 92% przebadanych kremów zawiera co najmniej jeden (ale może też kilka) związków chemicznych szkodliwych dla ludzi. Musisz pamiętać, Szanowny Czytelniku, że w toksykologii istnieje pojęcie indeksu toksyczności, czyli co najmniej sumy szkodliwych związków. Tak więc stosowany przez Ciebie krem, zawierający szkodliwe substancje, kumuluje się w organizmie z innymi toksycznymi substancjami. Pamiętaj, że leżąc na plaży, pocisz się, a więc masz bardziej rozszerzone pory skórne, a więc toksyny łatwiej wnikają do organizmu.

Pamiętaj, żaden z tych kosmetyków nie przechodził badań klinicznych!

Dni rzekomo wolne od pracy, tj. soboty i niedziele, najczęściej są mało odpowiednie do opalania z powodu albo zimna albo deszczu.
Kolejnym problemem nabijania ludzi w butelkę jest sprawa tzw. numerów filtrów, na przykład SPF 15 czy SPF 50. Specjalnie wymyślono takie nazwy, aby to bardziej naukowo i poważnie brzmiało. Tymczasem prawda jest jak zwykle prosta.

Wszystkie kremy osłabiają słoneczną falę elektromagnetyczną o około 90%.

Podobnie jak każdy tłuszcz, choćby zwykły olej kokosowy czy oliwka. Krem SPF 30, jak wykazały pomiary, blokuje 97%, a krem o symbolu SPF 50 blokuje 98%. Krem SPF 100 plus, blokuje 99%.
Rodzi się jednak pytanie, w jakim celu ma się blokować promieniowanie elektromagnetyczne, zwane słonecznym? Przecież jak zablokuję sobie produkcję witaminy D, to będę musiał chorować, na przykład na raka piersi, i mi ją obetną. Są podobno masochistki, które to robią, bo chcą, ale generalnie nie życzę żadnej pani wszczepiania silikonu i rozciągania się piersi z każdym rokiem.
Pragnę przypomnieć, że oprócz tego, że smarowanie się takimi kremami jest bezsensowne, to dodatkowo można wyprodukować sobie raka.
Najważniejsze, że

NIE MA ŻADNEGO ZWIĄZKU POMIĘDZY PROMIENIOWANIEM SŁONECZNYM A CZERNIAKIEM.

Słońce może co najwyżej spowodować raka płaskonabłonkowego skóry. Leczenie tego nowotworu to pryszcz.
Czerniak, jak wykazały wszelkie badania, występuje głównie u osób tzw. wolnych zawodów: aktorów, adwokatów, ludzi mających duży nadmiar pieniędzy i minimalną wiedzę z zakresu nauk biologicznych, nagminnie używających kosmetyków różnego rodzaju.

Wiadomo, że kosmetyki w celu konserwacji zawierają formaldehyd, znany preparat do konserwacji zwłok. Wiadomo od 1875 roku, że wywołuje on raka, na przykład u kominiarzy [Sir P. Pot].

Rybacy, brukarze czy rolnicy, narażeni znacznie bardziej na słoneczne promieniowanie, chorują o wiele rzadziej.

Straszenie czerniakiem wymyślili handlarze kosmetykami, aby zwiększyć sprzedaż preparatów z tzw. filtrami,

o czym było wyżej. Jest to podobna taktyka, jak z dziurą ozonową i okularami. Proszę zauważyć, że to była akcja skoordynowana, kremy z filtrami pojawiły się w tym samym czasie, co gazetowe informacje o szkodliwości opalania i czerniaku. Ale naiwni i niedouczeni dają się nabierać i kasa płynie, płynie…

Na wszelki wypadek nie ma badań o toksyczności kosmetyków.

A co robią sprzedawcy strachu?
Powołano Tydzień Świadomości Czerniaka w dniach 25-29 maja i nawet Akademię Czerniaka, chociaż pojęcie „akademia” jest zarezerwowane dla szkoły wyższej, prowadzącej nauczanie i prace badawcze. Ale kogo w tym kraju obchodzą ustawy? Na pewno nie handlarzy, przecież mamy Akademię Paznokcia, Klinikę Włosa itd. w każdym większym mieście. To nie ma znaczenia, że dawniej nazywało się to zakład fryzjerski. Klinika – jak to ładnie brzmi.
Cały artykuł z dnia 19 maja 2015 r., prezentowany w Rynkach Zdrowa i PAP, jak można sprawdzić, alarmuje, czyli straszy. I o to chodzi. Nie podają ani nazwiska dziennikarza, ani żadnej informacji konkretnej, choćby tej, że czerniak występuje u osób nadużywających kosmetyków. Że bardzo rzadko występuje w miejscach odsłoniętych, a najczęściej właśnie tam, gdzie Słońce nie dochodzi.
Dlaczego taki temat w cyklu: „Państwo istnieje formalnie”? Dlatego, że w normalnym państwie instytucje powołane do istnienia działają w interesie obywateli, którzy je powoływali i opłacają. Jak widzimy, w tym Wesołym Baraku nad Wisłą [Jan Pietrzak] jest odwrotnie. Pomimo wielkiego wzrostu warstwy urzędniczej praktycznie nikt nie dba o dobro ludzi – podatników. Przypomnę, że na około 18 milionów pracujących tylko jakieś 6 milinów tworzy PKB, a reszta jest konsumentami. Aktorzy sceny politycznej przez ćwierć wieku nie zrobili nic, aby taką sytuację zmienić.
Jednocześnie na stronach internetowych tych państwowych jeszcze instytucji brak jakichkolwiek informacji o toksyczności sprzedawanych produktów. Jest za to bardzo dużo o handlu szczepionkami!
Zastanawiające, nieprawdaż?
Przypomnę więc, co należy robić:
1. Po zimie zacząć opalanie od 15-30 minut już wczesną wiosną na balkonie.
2. Starać się przynajmniej w weekendy te 30 minut siedzieć rozebranym na Słońcu.
3. Jeżeli w ogóle musicie się smarować, to najlepiej olejem kokosowym lub zwykłą oliwką jadalną.
4. Nigdy nie leżeć pierwszego dnia wakacji na Słońcu więcej aniżeli 30 minut. Koniecznie potem ubrać koszulę z długim rękawem.
Pamiętać, że w naszej szerokości geograficznej tylko od marca do września Słońce jest pod takim kątem w stosunku do osi Ziemi, że promieniowanie UVB przechodzi przez atmosferę w godzinach 10.00–14.00. Przedtem i potem się odbija od atmosfery. Tak więc jego skuteczność w wytwarzaniu witaminy D gwałtownie spada.
Wykonane przez nas pomiary wykazały, że w godzinach od 11.00 do 13.00 wystarczy około 30 minut, aby otrzymać 100% witaminy D. Natomiast w godzinach od 13.00 do 16.00, czyli przez 3 godziny, otrzymaliśmy tylko 20% dziennej normy.
6. Od września trzeba niestety brać witaminę D3. Obliczmy dawkę, mnożąc masę naszego ciała w kilogramach przez 30 dla osób szczupłych i przez 35 dla osób puszystych. Oczywiście trzeba dodać odpowiednią ilość na straty wynikające z braku tłuszczu w czasie posiłku. Moje doświadczenie uczy, że dodatkowo trzeba doliczyć około 40% więcej, aniżeli wynikałoby to z wyniku mnożenia. Czyli praktycznie dorosły osobnik o masie 80 kg powinien przyjmować dziennie koło 5000 j witaminy D3 i 100 mcg witaminy K2.
7. Zasady te dotyczą osób w każdym wieku od 0 do 90 roku życia, proporcjonalnie. To nieprawda, że starsze osoby nie mają się opalać. Wręcz przeciwnie, muszą się bardziej opalać od młodych osób. Jedyny problem dla osób starszych to uzupełnianie wody. Starsze osoby mają mniejsze rezerwy adaptacyjne. Przebywając na Słońcu, muszą wypijać przynajmniej 1-2 szklanki wody więcej. Czyli najlepiej co godzinę-dwie wypijać szklankę lub dwie wody, kawy, soku. To że będzie trzeba częściej siusiać, to dobrze. Siusianie jest jednym z najlepszych sposobów detoksykacji.
Warto zapamiętać i w miarę możliwości stosować się do tych zaleceń, zamiast potem kupować lekarstwa.
Dr Jerzy Jaśkowski
jj

„Wrodzona próżność i chęć przypodobania się powoduje więcej szkody na zdrowiu kobiet aniżeli inne czynniki” (dr med. Anna Fisher-Duckelmann, ‚Złota Księga Kobiet”, 1908 r.).

niedziela, 14 maja 2017

Gabinet Terapii Naturalnych ,Medycyny Energetycznej,Laryngologii Alternatywnej ,Psychoterapii ,
Masaży zaprasza.Pracuję również na skaype jako bardzo skuteczna firma sesji,terapii,uwalniania,czyli nie trzeba wychodzić z domu potrzebny tylko laptop,kamera i wygodnie sie położyć .Wielkie dziś dobrodziejstwo to skaype.
Zofia Hołod Golis
w Lubaniu ul.Robotnicza 14/8
( II piętro po prawej stronie)
Rejestracja telefoniczna w godzinach od 7.30-9,00 504382518 (w czasie sesji telefonów nie odbieram.
Jeżeli masz problemy życiowe,nie wiedzie ci się w jakieś dziedzinie:zdrowiu,pracy,związkach,czujesz napięcie,niepokój,stres,przemęczenie,masz koszmary,..
Jeżeli masz problem z jakiś uzależnieniem alkohol,narkotyki,seksoholizm,pracoholizm,hazard ,obżarstwo,słodycze itd zapraszam i jednocześnie informuje ,że nie prowadzę terapii ciągnących się miesiącami z tzw."praniem mózgu" moja terapia polega na dotarciu do wzorca-programu ,czyli pierwotnej przyczyny z powodu której sięgasz po te substancje,z powodu której jest ten przymus sięgania po kieliszek czy działkę .Skuteczna jestem również w pomocy ,dzieciom z syndromem DDA (Drosłe Dzieci Alkoholików),DDTR (Dorosłe Dzieci Toksycznych Rodziców,DDD (Dorosłę Dzieci Dysfunkcjonalne, żony ,mężowie,,partnerzy,matki,ojcowie ....mający bliski kontakt z tymi ludzmi związanymi z używkami itp Terapia jest bezbolesna,wręcz przyjemna ,a skutki widoczne na wielu poziomach .
Zajmuje się uwalnianiem: traum,blokad,starych przekonań,kodów , uzdrawianiem dzieciństwa wzorców,programów ,których nie jesteśmy świadomi,że stamtąd się wywodzą ,a sabotują nasze życie w naturalnym stanie zdrowia,harmonii,lekkości,łatwości,życzliwości, szczęśliwości,niezależności,wolności.
Jeżeli masz,dół,pod górkę i nie wiesz dokąd iść,czujesz zagubienie,osamotnienie zadzwoń proszę .

Godziny przyjęć poniedziałku do piątku od 9,00-16,00
( w szczególnych przypadkach termin można ustalić i dostosować do potrzeby klienta i również czasem w sobotę)
Organizuje również kursy ,szkolenia ale również zapraszam nauczycieli,terapeutów z różnych dziedzin ,którzy będą prowadzić dla chętnych w Lubaniu .

Choroby wątroby - objawy chorej wątroby. Przyczyny i leczenie ...